Strażacy podczas II wojny światowej
dodano: 04-02-2011
Udział Ochotniczych Straży Pożarnych w działaniach ratowniczych i militarnych
podczas wojny obronnej 1939 roku
Znajomość licznych form ognia umożliwiała człowiekowi wykorzystywanie jego do-broczynnych właściwości. Niestety, ogień powoduje także zniszczenie i bezpowrotne unice-stwienie, co człowiek wprzągł do walki przeciwko bliźniemu. Człowiek posiadł umiejętność kierowania ognia przeciw innym żywym istotom, napastnikom, wrogom, a także nawet prze-ciw całym plemionom. Przez wieki rozwinięty został wachlarz wymyślnych tortur z użyciem płomieni, łącznie z paleniem żywcem, a palenie siedlisk stało się istotną metodą walki. Naj-nowsze dzieje ludzkości nie pozostały niestety wolne od barbarzyńskich metod uśmiercania ludzi przez palenie żywcem i niszczenie dorobku materialnego wielu pokoleń.
Hitlerowski agresor wkraczając 1 września do Polski, także posłużył się płomieniem ja-ko metodą zastraszenia i totalnego terroru. Wszak to właśnie w Wieluniu, miasteczku jako pierwszym zaatakowanym o 4,40 przez testujące swoje samoloty niemiecką Luftwaffe, widok rozległych pożarów miał zniechęcać obrońców. Z pewnością nie bez morderczej dumy odno-tował hitlerowski oficer w dzienniku bojowym eskadry 77 pułku lotniczego, o godzinie 6 rano dnia 1 września 1939 r. „Wielun brennt”, co znaczyło „Wieluń płonie”.
Szanse na skuteczne zwalczanie pożarów, w kolejnych miejscowościach zajmowanych przez agresora, były znikome. Działania mobilizacyjne i wojenne w pierwszych dniach wrze-śnia 1939 roku spowodowały osłabienie aktywności straży pożarnych, bądź to na skutek mo-bilizacji do armii wielu strażaków, bądź na skutek zniszczeń obiektów i sprzętu nalotami i ostrzałem. Liczne były przypadki uchodzenia przed wrogiem całymi oddziałami strażackimi ze sprzętem. Uchodzenia z nadzieją na szybki powrót i uratowanie strażackiego dobytku, z takim trudem gromadzonego przez poszczególne straże pożarne. Dla przykładu warto odno-tować, że w dniu 27 września 1939 r. jednostka OSP z Hrubieszowa wraz z całym sprzętem została ewakuowana za Bug. Po kilku dniach jednak powróciła, niestety pozostawiając swój sprzęt w okolicach Uściługa . W przypadku strażaków z Mielca, ich rola polegała na osłania-niu miejskich dokumentów, a kronikarz odnotował wówczas: „w dniu 5 września 1939 r. cała jednostka OSP Mielec po załadowaniu dokumentów Zarządu Miasta Mielca na dwie paro-konne furmanki i samochód strażacki, udała się na „uciekinierkę” za rzekę San. (...) uciekinie-rzy z OSP Mielec już w Przemyślu stracili samochód strażacki, gdyż został uszkodzony poci-skiem (...) ciężko zapracowany przez załogę OSP, o wartości 45 tys. zł został stracony. Stra-żacy postanowili uciekać dalej na wschód. Gdy znaleźli się w okolicach Kamionki Strumiło-wej, bandy nacjonalistów ukraińskich zabrały konie strażackie i furmanki. Po ustaleniu linii demarkacyjnej na rzece San i Bug (...) w rozproszeniu strażacy mieleccy – każdy na swój sposób – po cywilnemu wracali w rodzinne strony” .
Godną podkreślenia jest, szczególnie rozumiana gotowość ratownicza strażaków, nawet w czasie działań wojennych. Tę szczególną rolę określały przepisy Rozporządzenia Mini-strów: Spraw Wojskowych, Spraw Wewnętrznych i Skarbu z dnia 31 sierpnia 1939 r. o obo-wiązku odstępowania zwierząt pociągowych, wozów, pojazdów mechanicznych i rowerów do celów obrony Państwa, które przewidywały w § 12 ppkt 7, zwalnianie ze względu na ważny interes publiczny, zwierząt pociągowych, wozów, pojazdów mechanicznych i rowerów, nale-żących do straży pożarnej i pogotowia ratunkowego, niezbędnych do spełniania zadań tych instytucji . Jeszcze w sierpniu 1939 r. strażacy z jednostek na terenach stanowiących poten-cjalną linię obrony (Wielkopolska, Kujawy) stawali do akcji kopania rowów przeciwlotni-czych, schronów czy studni. Pisze o tym Zdzisław J. Zasada, uzasadniając że „dużym uła-twieniem w tych trudnych czasach było to, iż kadra kierownicza straży wywodziła się z ofice-rów rezerwy Wojska Polskiego. Funkcję naczelników w jednostkach OSP, w większości przypadków, pełnili byli podoficerowie wojska” . Liczny był udział strażaków w obronie kra-ju z bronią w ręku, jak w przypadku zabezpieczenia węzłów kolejowych Chojnice i Tczew, czy organizowania Straży Obywatelskiej w Linii. Z oddaniem sprawie przystąpili do gaszenia pożarów w porcie Gdynia, strażacy pod dowództwem Leona Korzewnikjanca, pracując pod ogniem pocisków i bomb w blisko 150 akcjach . W szczególny sposób strażacką służbę reali-zował honory prezes OSP i
podczas wojny obronnej 1939 roku
Znajomość licznych form ognia umożliwiała człowiekowi wykorzystywanie jego do-broczynnych właściwości. Niestety, ogień powoduje także zniszczenie i bezpowrotne unice-stwienie, co człowiek wprzągł do walki przeciwko bliźniemu. Człowiek posiadł umiejętność kierowania ognia przeciw innym żywym istotom, napastnikom, wrogom, a także nawet prze-ciw całym plemionom. Przez wieki rozwinięty został wachlarz wymyślnych tortur z użyciem płomieni, łącznie z paleniem żywcem, a palenie siedlisk stało się istotną metodą walki. Naj-nowsze dzieje ludzkości nie pozostały niestety wolne od barbarzyńskich metod uśmiercania ludzi przez palenie żywcem i niszczenie dorobku materialnego wielu pokoleń.
Hitlerowski agresor wkraczając 1 września do Polski, także posłużył się płomieniem ja-ko metodą zastraszenia i totalnego terroru. Wszak to właśnie w Wieluniu, miasteczku jako pierwszym zaatakowanym o 4,40 przez testujące swoje samoloty niemiecką Luftwaffe, widok rozległych pożarów miał zniechęcać obrońców. Z pewnością nie bez morderczej dumy odno-tował hitlerowski oficer w dzienniku bojowym eskadry 77 pułku lotniczego, o godzinie 6 rano dnia 1 września 1939 r. „Wielun brennt”, co znaczyło „Wieluń płonie”.
Szanse na skuteczne zwalczanie pożarów, w kolejnych miejscowościach zajmowanych przez agresora, były znikome. Działania mobilizacyjne i wojenne w pierwszych dniach wrze-śnia 1939 roku spowodowały osłabienie aktywności straży pożarnych, bądź to na skutek mo-bilizacji do armii wielu strażaków, bądź na skutek zniszczeń obiektów i sprzętu nalotami i ostrzałem. Liczne były przypadki uchodzenia przed wrogiem całymi oddziałami strażackimi ze sprzętem. Uchodzenia z nadzieją na szybki powrót i uratowanie strażackiego dobytku, z takim trudem gromadzonego przez poszczególne straże pożarne. Dla przykładu warto odno-tować, że w dniu 27 września 1939 r. jednostka OSP z Hrubieszowa wraz z całym sprzętem została ewakuowana za Bug. Po kilku dniach jednak powróciła, niestety pozostawiając swój sprzęt w okolicach Uściługa . W przypadku strażaków z Mielca, ich rola polegała na osłania-niu miejskich dokumentów, a kronikarz odnotował wówczas: „w dniu 5 września 1939 r. cała jednostka OSP Mielec po załadowaniu dokumentów Zarządu Miasta Mielca na dwie paro-konne furmanki i samochód strażacki, udała się na „uciekinierkę” za rzekę San. (...) uciekinie-rzy z OSP Mielec już w Przemyślu stracili samochód strażacki, gdyż został uszkodzony poci-skiem (...) ciężko zapracowany przez załogę OSP, o wartości 45 tys. zł został stracony. Stra-żacy postanowili uciekać dalej na wschód. Gdy znaleźli się w okolicach Kamionki Strumiło-wej, bandy nacjonalistów ukraińskich zabrały konie strażackie i furmanki. Po ustaleniu linii demarkacyjnej na rzece San i Bug (...) w rozproszeniu strażacy mieleccy – każdy na swój sposób – po cywilnemu wracali w rodzinne strony” .
Godną podkreślenia jest, szczególnie rozumiana gotowość ratownicza strażaków, nawet w czasie działań wojennych. Tę szczególną rolę określały przepisy Rozporządzenia Mini-strów: Spraw Wojskowych, Spraw Wewnętrznych i Skarbu z dnia 31 sierpnia 1939 r. o obo-wiązku odstępowania zwierząt pociągowych, wozów, pojazdów mechanicznych i rowerów do celów obrony Państwa, które przewidywały w § 12 ppkt 7, zwalnianie ze względu na ważny interes publiczny, zwierząt pociągowych, wozów, pojazdów mechanicznych i rowerów, nale-żących do straży pożarnej i pogotowia ratunkowego, niezbędnych do spełniania zadań tych instytucji . Jeszcze w sierpniu 1939 r. strażacy z jednostek na terenach stanowiących poten-cjalną linię obrony (Wielkopolska, Kujawy) stawali do akcji kopania rowów przeciwlotni-czych, schronów czy studni. Pisze o tym Zdzisław J. Zasada, uzasadniając że „dużym uła-twieniem w tych trudnych czasach było to, iż kadra kierownicza straży wywodziła się z ofice-rów rezerwy Wojska Polskiego. Funkcję naczelników w jednostkach OSP, w większości przypadków, pełnili byli podoficerowie wojska” . Liczny był udział strażaków w obronie kra-ju z bronią w ręku, jak w przypadku zabezpieczenia węzłów kolejowych Chojnice i Tczew, czy organizowania Straży Obywatelskiej w Linii. Z oddaniem sprawie przystąpili do gaszenia pożarów w porcie Gdynia, strażacy pod dowództwem Leona Korzewnikjanca, pracując pod ogniem pocisków i bomb w blisko 150 akcjach . W szczególny sposób strażacką służbę reali-zował honory prezes OSP i
R E K L A M A
Aktualności
Najnowsze wideo
Najnowsze zdjęcia
1126467 odsłon portalu


















