Kapela Kurasiów to niezwykłe ludzkie losy
dodano: 04-02-2011
Gdzie słyszysz śpiew tam idź,
Tam ludzie dobre serca mają
Pamiętaj o tym – ludzie źli
Ci nigdy nie śpiewają!
Postaram się Państwa zapoznać z historią Kapeli i jej twórcy.
Władysław Kamiński urodził się w 1892 roku w Jasieniu w rodzinie wyrobnika dworskiego. Z woli ojca odbył termin w szewca. Pociągała go jednak muzyka. W dzieciństwie słuchał często muzyki cygańskiej. Wieczorami przemykał się w stronę lasu do Cyganów i tam zapatrzony w ognisko, wsłuchiwał się w ich pieśni. Zdawało mu się wtedy, że „skrzydła u ramion wyrastają i że leciałoby na nich na koniec świata, za tymi tonami pełnymi żałości i wesela. Kiedy Cyganie zorientowali się w jego zamiłowaniach, nie pozwolili mu zbliżać się do zespołu. Gdy miał 10 lat, starszy brat kupił mu skrzypce, na których próbował sam grać. Ojciec uparcie dążył by syn został szewcem. Stało się jednak inaczej. Władysław porzucił wieś i za zgoda ojca w wieku szesnastu lat podjął pracę w Staży Pożarnej w Dębicy. Spotkał wówczas pewnego prawnika, który odkrył, że chłopak ma smykałkę do muzyki i każdą melodię ze słuchu powtórzy. Podsunął mu wtedy skrzypce, które go całkowicie urzekły i oczarowały. Wkrótce potem wybuchła wojna, zwana wielką a później I wojną światową i musiał trąbkę zmienić na karabin z bagnetem. Na pół roku przed zakończeniem wojny został ranny na froncie, a gdy wyleczył się z ran i chciano go wysłać na front włoski, zbiegł ze szpitala i w rodzinnych stronach doczekał końca wojny. Postanowił już nigdy do szewstwa nie wracać. Grał już wtedy na wielu instrumentach, takich jak: trąbka, klarnet, saksofon, skrzypce i basy.
Grywał więc po weselach, zabawach, chrzcinach. Wędrował z wioski do wioski, z miasteczka do miasteczka - zadowolony ze swej nowej pracy, chociaż nie była ona znów tak łatwa i nie zawsze dobrze wynagradzana. Któregoś dnia ułamała się szyjka od basów i trzeba było kupić nową. Wydatek to był duży, postanowił więc sam spróbować i naprawić. Zrobił to tak, jak zrobiliby to w fabryce,. Nikt nie chciał wierzyć, że drzewo jest posłuszne jego ręce. Zabrał te basy na wesele do Brzezówki, gdzie zaproszono go do gry z innymi muzykantami. Wioska spodobała się, gospodarze też, a najbardziej ich córka Zofia, z którą w 1921 roku się ożenił. Osiadł w Brzezówce i zaczął gospodarować z żoną na kilku morgach ziemi. Jak samo opowiadał „Był na tysiącach wesel, pożenił tyle par, że można by nimi większe miasto zasiedlić. Oglądał bitki trwające i całą dobę, widział też piękne obrzędy, które towarzyszyły dawniej weselom”. W długie zimowe wieczory, szukał drewna i dla przyjemności dłubał w nim ptaszki, które w lecie oglądał. Cieszył się tymi ptaszkami, które mu rozweselały dom swoimi barwami. Polubił tę swoją nową pracę rzeźbiarza, jak dawniej muzykę. Doradzano mu by rzeźbił figurki. Tworzył więc postacie, przede wszystkim religijne, wykonał wiele rzeźb Chrystusa Frasobliwego, ale nie ograniczał się tylko do tej tematyki. W jego twórczości znajduje miejsce i tematyka wiejska, z tego chyba powodu, że całe życie spędził na wsi.
Dopiero, a może na szczęście dla twórcy i sztuki w 1960 roku, czyli w 68 roku życia, ujawnił Kamiński talent rzeźbiarski. Stało się to przy okazji konkursu na regionalną pamiątkę rzeszowską. Posłał wówczas parę chłopską: „Chłopa" i „Babę" w strojach ludowych i zdobył II nagrodę. Rzeźbił dużo, bo zanim otrzymał emeryturę, utrzymywał się z tego, co mu za drewniane figurki płaciła „Cepelia". Wyrzeźbił setki postaci związanych z dawną wsią, a także sceny grupowe np. „Kapelę ludową", „Kolędników", „Nowożeńców", „Rodzinę przy jadle", „Szopkę bożonarodzeniową".
Były to figurki o dużej sile wyrazu, uproszczoną formą przypominające dawną polską rzeźbę ludową .
Był to człowiek niezwykle pracowity, pogodny i energiczny. W 77 roku życia przygotował „Wesele brzezówskie" i grał jeszcze w kapeli. Z programem tym i z rzeźbieniem był w Krakowie. Z ogromną radością pojechał na Festyn Chłopskiej Drogi, urządzony w Brześciu Kujawskim, mając już 83 lata. Był już wtedy Władysław Kamiński laureatem Nagrody Artystycznej im, Jana Pocka, przyznanej mu w 1974 roku przez Chłopską Drogę za twórczość muzyczną i rzeźbiarską, a także za zaszczepienie ochoty do muzyki najbliższej rodzinie. Nagrodę odebrał wraz z kapelą w Warszawie 15.02.1975 roku, koncertując z córką i wnuczkiem.
W „Kapeli Kamińskich", którą prowadził w ostatnim
Tam ludzie dobre serca mają
Pamiętaj o tym – ludzie źli
Ci nigdy nie śpiewają!
Postaram się Państwa zapoznać z historią Kapeli i jej twórcy.
Władysław Kamiński urodził się w 1892 roku w Jasieniu w rodzinie wyrobnika dworskiego. Z woli ojca odbył termin w szewca. Pociągała go jednak muzyka. W dzieciństwie słuchał często muzyki cygańskiej. Wieczorami przemykał się w stronę lasu do Cyganów i tam zapatrzony w ognisko, wsłuchiwał się w ich pieśni. Zdawało mu się wtedy, że „skrzydła u ramion wyrastają i że leciałoby na nich na koniec świata, za tymi tonami pełnymi żałości i wesela. Kiedy Cyganie zorientowali się w jego zamiłowaniach, nie pozwolili mu zbliżać się do zespołu. Gdy miał 10 lat, starszy brat kupił mu skrzypce, na których próbował sam grać. Ojciec uparcie dążył by syn został szewcem. Stało się jednak inaczej. Władysław porzucił wieś i za zgoda ojca w wieku szesnastu lat podjął pracę w Staży Pożarnej w Dębicy. Spotkał wówczas pewnego prawnika, który odkrył, że chłopak ma smykałkę do muzyki i każdą melodię ze słuchu powtórzy. Podsunął mu wtedy skrzypce, które go całkowicie urzekły i oczarowały. Wkrótce potem wybuchła wojna, zwana wielką a później I wojną światową i musiał trąbkę zmienić na karabin z bagnetem. Na pół roku przed zakończeniem wojny został ranny na froncie, a gdy wyleczył się z ran i chciano go wysłać na front włoski, zbiegł ze szpitala i w rodzinnych stronach doczekał końca wojny. Postanowił już nigdy do szewstwa nie wracać. Grał już wtedy na wielu instrumentach, takich jak: trąbka, klarnet, saksofon, skrzypce i basy.
Grywał więc po weselach, zabawach, chrzcinach. Wędrował z wioski do wioski, z miasteczka do miasteczka - zadowolony ze swej nowej pracy, chociaż nie była ona znów tak łatwa i nie zawsze dobrze wynagradzana. Któregoś dnia ułamała się szyjka od basów i trzeba było kupić nową. Wydatek to był duży, postanowił więc sam spróbować i naprawić. Zrobił to tak, jak zrobiliby to w fabryce,. Nikt nie chciał wierzyć, że drzewo jest posłuszne jego ręce. Zabrał te basy na wesele do Brzezówki, gdzie zaproszono go do gry z innymi muzykantami. Wioska spodobała się, gospodarze też, a najbardziej ich córka Zofia, z którą w 1921 roku się ożenił. Osiadł w Brzezówce i zaczął gospodarować z żoną na kilku morgach ziemi. Jak samo opowiadał „Był na tysiącach wesel, pożenił tyle par, że można by nimi większe miasto zasiedlić. Oglądał bitki trwające i całą dobę, widział też piękne obrzędy, które towarzyszyły dawniej weselom”. W długie zimowe wieczory, szukał drewna i dla przyjemności dłubał w nim ptaszki, które w lecie oglądał. Cieszył się tymi ptaszkami, które mu rozweselały dom swoimi barwami. Polubił tę swoją nową pracę rzeźbiarza, jak dawniej muzykę. Doradzano mu by rzeźbił figurki. Tworzył więc postacie, przede wszystkim religijne, wykonał wiele rzeźb Chrystusa Frasobliwego, ale nie ograniczał się tylko do tej tematyki. W jego twórczości znajduje miejsce i tematyka wiejska, z tego chyba powodu, że całe życie spędził na wsi.
Dopiero, a może na szczęście dla twórcy i sztuki w 1960 roku, czyli w 68 roku życia, ujawnił Kamiński talent rzeźbiarski. Stało się to przy okazji konkursu na regionalną pamiątkę rzeszowską. Posłał wówczas parę chłopską: „Chłopa" i „Babę" w strojach ludowych i zdobył II nagrodę. Rzeźbił dużo, bo zanim otrzymał emeryturę, utrzymywał się z tego, co mu za drewniane figurki płaciła „Cepelia". Wyrzeźbił setki postaci związanych z dawną wsią, a także sceny grupowe np. „Kapelę ludową", „Kolędników", „Nowożeńców", „Rodzinę przy jadle", „Szopkę bożonarodzeniową".
Były to figurki o dużej sile wyrazu, uproszczoną formą przypominające dawną polską rzeźbę ludową .
Był to człowiek niezwykle pracowity, pogodny i energiczny. W 77 roku życia przygotował „Wesele brzezówskie" i grał jeszcze w kapeli. Z programem tym i z rzeźbieniem był w Krakowie. Z ogromną radością pojechał na Festyn Chłopskiej Drogi, urządzony w Brześciu Kujawskim, mając już 83 lata. Był już wtedy Władysław Kamiński laureatem Nagrody Artystycznej im, Jana Pocka, przyznanej mu w 1974 roku przez Chłopską Drogę za twórczość muzyczną i rzeźbiarską, a także za zaszczepienie ochoty do muzyki najbliższej rodzinie. Nagrodę odebrał wraz z kapelą w Warszawie 15.02.1975 roku, koncertując z córką i wnuczkiem.
W „Kapeli Kamińskich", którą prowadził w ostatnim
1 | 2 | Następna »
R E K L A M A
Aktualności
Najnowsze wideo
Najnowsze zdjęcia
1126467 odsłon portalu


















